Wykreuj i sprzedaj własny produkt ($$$)

Chris Norstrom opisał w niezwykle interesującym wpisie swoje przygody, potknięcia i błędy, związane z wprowadzeniem na rynek swojego pierwszego produktu – kalendarza ToDoCal. Przedstawione wzloty i upadki oraz analiza tego, czy ostatecznie odniósł sukces czy porażkę są bardzo ciekawe, choć niekoniecznie pozytywne. Natomiast wnioski mają charakter uniwersalny i warto przyjrzeć się tej historii, nawet jeżeli jeszcze nie pracujesz nad produktem. Bo powinieneś.

Wpis Chrisa jest długi, ale warto przeczytać go do końca. Zwraca uwagę na wiele aspektów, o których twórca/wynalazca/designer nie myśli w procesie tworzenia, a mają ogromne znaczenie. Są to min. koszty wysyłki, koszty pakowania, kanały dystrybucji, prowizje pośredników, koszty promocji, czas realizacji projektu, a nawet problem posiadania setek niesprzedanych kalendarzy po rozpoczęciu nowego roku. Nauczony porażkami Chris wprowadził wiele zmian w stosunku do pierwszej wersji produktu i w końcu udało mu się zarobić – czy wystarczająco dużo do włożonego wysiłku sprawdź sam. Jego historia jest dla mnie szczególnie interesująca, bo uwzględnia wątek finansowania społecznościowego, a właściwie porażki na kickstarterze.

todocal

O samych przygodach Norstroma nie będę się rozpisywał, zachęcam do lektury, ale korzystając z okazji polecam każdemu pracę nad własnym produktem. Jest ku temu kilka powodów:

  • praca nad jakimkolwiek produktem to cenna nauka
  • musisz być nie tylko twórcą, ale także wcielić się w rolę sprzedawcy, marketera, przedsiębiorcy, managera logistyki, a do każdej z tych ról należy się przygotować, choćby buszując w sieci
  • minimalizując ryzyko porażki i dysponując ograniczonymi zasobami skupiasz się w detalach na najważniejszych rzeczach, a sprawy „niezbędne, ale nie kluczowe” robisz tak, by po prostu były zrobione, ćwiczenie odpowiedniego dysponowania czasem jako najcenniejszym zasobem i priorytetyzacji zadań to moim zdaniem w obecnych czasach kluczowa umiejętność
  • myśląc o całym procesie twórczym od pomysłu do biznesu, jesteś w stanie znaleźć przewagi w różnych etapach, nawet tam, gdzie nie chodzi o sam produkt np. wyrafinowane opakowanie, dystrybucja elektroniczna w celu obniżenia kosztów i czasu oczekiwania, zapowiedź kolejnych produktów i prowadzenie przedsprzedaży
  • nie odniesiesz porażki, bo choć możesz zakończyć finansową wtopą, odrobisz ważną lekcję, która będzie procentowała w przyszłości

Wprowadzałem na rynek różne produkty, portale i usługi, ale największą szkołę życia dało mi wydanie książki mojego autorstwa. Na pozór dość prosta czynność okazała się mocno skomplikowana, a różnica między początkowym wyobrażeniem, a efektem końcowym była gigantyczna. Oczywiście, jestem dumny, że do tego doprowadziłem, ale patrząc z obecnej perspektywy wiele bym zmienił. Największe zagrożenia naturalnie nie były związane z samym produktem, a z jego otoczką. Przykłady?

[custom_list]

  • prawdopodobnie znajdziesz co najmniej kilkanaście lub kilkadziesiąt osób, które uwierzą w Twój produkt (lub powiedzą Ci szczerze, dlaczego w niego nie wierzą) i zapłacą za niego już na wstępie, warto to wykorzystać – ja w formie przedsprzedaży pozyskałem ponad 6000 zł na wydanie książki, korzystając z finansowania społecznościowego, ale wymagało to dużego zaangażowania, za to byłem przekonany o słuszności dalszch prac
  • nie pracuj nad produktem dla siebie, tylko juz w fazie dobrze przygotowanego pomysłu, zacznij go sprzedawać – wtedy dość wcześnie okaże się, czy umiesz sprzedawać i czy istnieją klienci/odbiorcy, później jest to bardzo kosztowne, bo zgodnie z efektem utopionych kosztów, trudno jest uciąć straty i ruszyć dalej[/custom_list]

[custom_list type=”x”]

  • komunikacja z Twoimi klientami jest bardzo ważna i to nie jedynie w momencie sprzedaży, ale także w trakcie prac nad produktem – choć byłem aktywny w mediach społecznościowych, to dorobiłem się kilku hejterów – nie dlatego, że nie podobał im się produkt (wręcz przeciwnie) czy długie oczekiwanie (może trochę), ale dlatego że nie wiedzieli co się dzieje, zabrakło uczciwej komunikacji – naprawienie nadszarpniętej relacji było trudniejsze, niż pozyskanie klienta
  • projekt nie powstanie w założonym terminie, bo nie wiesz o wielu rzeczach i prawdopodobnie nie stać Cię na to, żeby nie zajmować się niczym innym w trakcie prac nad nim – przekonałem się o tym niejednokrotnie i jeszcze nie doszedłem do tego, jak unikać takiej sytuacji
  • pasja nie wystarczy, jeśli chcesz zrobić dobry produkt, który kupi wiele osób, musisz w to włożyć mnóstwo pracy i zaangażowania, co więcej, prawdopodobnie przyjdzie moment, w którym przeżyjesz kryzys lub będziesz miał dość całego przedsięwzięcia – ale się nie poddawaj [/custom_list]

[custom_list]

  • nawet jeżeli chcesz przeprowadzić cały proces samodzielnie, to na niektórych etapach tańsze jest znalezienie odpowiednich partnerów, którzy dysponują wiedzą i infrastrukturą – ja podjąłem ścisłą współpracę z platformą self-publishingową wydaje.pl, dzięki której na istotnych etapach powstawania nie musiałem zdobywać specjalistycznych kwalifikacji, poznałem profesjonalistów i wiele się od nich nauczyłem, a dodatkowo zyskałem kanał dystrybucji książki
  • raczej nie unikniesz porady specjalisty, zwłaszcza prawnika, ale sporo informacji można uzyskać z materiałów instytucji publicznych, za to radzę stosować zasade ograniczonego zaufania do forów i niesprawdzonych źródeł internetowych – VAT na książki można obniżyć z 23% do 5%, jeżeli uzyska się numer ISBN od Biblioteki Narodowej – jest to darmowe, ale trudno znaleźć informacje na ten temat
  • nie robisz produktu dla siebie, tylko dla innych – moim celem było wydanie książki w wersji papierowej, ale ludzie bardzo lubią formaty mobilne, o czym przekonałem się po podjęciu decyzji o udostępnieniu książki w ten sposób – jako świerzak nie miałem prawidłowego wyobrażenia o rynku wydawniczym, a zasugerowali to odbiorcy
  • warto odszukać produkty/projekty podobne i wykorzystać doświadczenia – kilka miesięcy przede mną we współpracy z wydaje.pl książkę wydał Kominek, zapytałem go o przebieg tej współpracy i wprowadziłem także model dystrybucji dostępny u niego: dla każdego kto kupi książkę w wersji papierowej e-book we wszystkich formatach jest dostarczany gratis, to bardzo rozsądne, nic nie kosztuje, jest wręcz należne nabywcy, a kreuje dodatkową wartość dla klienta[/custom_list]

[custom_list type=”x”]

  • nawet jak wzbudzasz zainteresowanie produktem, to nie koniecznie go sprzedasz. nawet, jak go sprzedasz, to niekoniecznie na nim zarobisz. po prostu.
  • musisz bardzo dobrze ocenić podaż Twojego produktu, biorąc pod uwagę koszty jednostkowe (produkcja pięćset pierwszego egzemplarza jest stosunkowo tania, pytanie ile kapitału zamrozić w pełnym magazynie)
  • jeśli bierzesz osobistą odpowiedzialność za produkt, to musisz mieć możliwość egzekwowania pracy od współpracowników – starannie dobieraj współpracowników i podpisuj z nimi umowy określające warunki współpracy, a przede wszystkim terminy[/custom_list]

Wyniesiona wiedza jest dla mnie o tyle ważna, że mam świadomość dlaczego wydawcy narzucają swoje warunki autorom. Poznałem liczne bariery i problemy oraz, co kluczowe, ich rozwiązania. Wiem też, jak wiele o rynku wydawniczym musiałbym się jeszcze dowiedzieć, żeby być profesjonalistą. Najważniejsze jednak, że wyniosłem mnóstwo wartościowej wiedzy i na niewielkim przykładzie popełniłem błędy i zaliczyłem potknięcia, które nie bolały. Najprawdopodobniej nie popełnię ich w przypadku kolejnych, większych przedsięwzięć, a w dodatku do końca życia będę mógł mówić, że jestem autorem książki. Dla mnie to dowód doprowadzenia sprawy do końca, dla wielu osób konkretne osiągnięcie. Warto przejść tę ścieżkę „od pomysłu do biznesu” jak najszybciej i przechodzić ją jak najczęściej.

Dodaj komentarz