Układ Zamknięty – orkiestra nie gra

After the show it’s the afterparty – nuci Jay-Z w znanym „bangerze*. Posłuchali go minister, naczelnik skarbówki, prokurator oraz szczur od brudnej roboty i przy szampanie cieszyli się ze zniszczenia zdrowego biznesu.

Szczur trochę się dopytywał, ale sytuacja była tak oczywista, że był dobrym aktorem udając głupiego. Po chwili zmienił strategię i zaczął negocjować swój udział w przedsięwzięciu (ugrał niewiele, ale to nie spoiler, tylko standard).

Długi czas na swoim prywatnym profilu na portalu goldenline.pl, rodzimym odpowiedniku linkedin.com (znajdziecie mnie na obu) miałem podpis „Człowiek-orkiestra”. Ironia z ziarnem prawdy większym, niż bym planował. Rozwijanie świeżego pomysłu, małego biznesu, wymaga zaangażowania i nie pozwala opisywać stanowisk, szufladkować odpowiedzialności, przyporządkować zadań. Potrzebny jest polot, branie odpowiedzialności i spora doza kreatywności, ale też poświęcenie połowy doby każdego dnia.

W startupie trzeba być człowiekiem-orkiestrą. Mam sporo anegdot na ten temat, ale każda nadaje się na osobny wpis. Nie żałuje żadnej z zarwanych nocy, poświęconych realizacji przedsięwzięć, które ostatecznie nie odniosły planowanego sukcesu, w który wszyscy zaangażowani wierzyli. To była relacja, a nie praca. Walka, a nie odpowiadanie na maile. Bitwa w wojnie o sukces – mentalny, materialny i nieopisane uczucie tworzenia własnego dziecka, zrodzonego przez niepokalane poczęcie palcami programistów. Takim typem pracownika trzeba lubić być, a większość nie lubi.

Bardzo osobiście odczułem przekaz filmu. Nie dlatego, że niszczą mnie urzędnicy [po pierwsze nie jestem łakomym kąskiem jak filmowy Navar, po drugie mam dobre doświadczenia z przedstawicielami administracji na niwie prywatnej, zawodowej i crowdfundingowej (to moja strefa prywatna, czy zawodowa – sam nie wiem)]. Natomiast umiem sobie wyobrazić ból zgwałconych w przenośni i dosłownie ambitnych przedsiębiorców, potraktowanych bezlitośnie. Ich entuzjazm i skuteczność zostały zniszczone, bo jak mówi Gajos „słabe jednostki trzeba eliminować”. Orkiestra Navaru przestała grać przez zazdrość, że im się udało, a to w opinii prokuratora naruszyło status quo. Wykorzystanie aparatu publicznego do niszczenia jednostki jest nierównym i strasznym starciem, ale na małą skalę toczy ją każdy przedsiębiorca, walczący z przeciwnościami losu. Te przeciwności niemal zawsze tworzą inni ludzie.

Film jest ważny i każdy powinien go obejrzeć, a jeśli opisana w nim historia wydaje się Tobie fikcją literacką, to zapoznaj się z historiami bohaterów serialu Polsatu i Pulsu Biznesu „Państwo w Państwie” lub nie czytaj tego bloga.

*http://www.youtube.com/watch?v=1AzDWw40oDs
Ale zdecydowanie wolę ich tu:
http://m.youtube.com/watch?v=DiI5Vn1L-P8

Dodaj komentarz