Durne reklamy, czy durni odbiorcy

Doceniam pracę osób kreatywnych zatrudnionych w agencjach odpowiedzialnych za kreację reklam i całych kampanii. Nie jest łatwo wyróżnić komunikat klienta w zalewie reklam, które nie dość, że są wszędzie, to dostępne dla każdego i wcale nie tak drogie. Popyt jest ogromny, mimo coraz mniejszej ich skuteczności, a konkurencja opiera się na zasadach przyświecających sportowcom podczas Olimpiady – citius, altius, fortius, czyli szybciej, wyżej, silniej. W przypadku reklam jest raczej większy format, większy nakład, wszędzie. Wyścig zbrojeń sprawił, że w centrach wielu miast nie widać elewacji wielu budynków, a w stolicy poddał się nawet Pałac Kultury i Nauki, czy Dworzec Centralny PKP.

Moją uwagę zwróciła jednak zupełnie inna kwestia – beznadziejnej kreacji, czy stosowania przez copywriterów słów i wyrażeń, które na pierwszy rzut oka są bez sensu. Kilka przykładów poniżej. Należ jednak podkreślić, że reklamy te są w pewien sposób skuteczne – skojarzyłem te durne hasła z konkretną marką, najpierw zauważyłem reklamę, potem poświęciłem jej trochę uwagi, a ostatecznie zapamiętałem. Może to jednak nie kreatywni tracą moc, nie traktują ludzi jak prostaków zachwycających się neologizmami i dzikimi tworami będącymi efektem zabawy językiem polskim, angielskim i potocznym. Może oni celowo pod durnym komunikatem ukrywają hołd dla inteligencji odbiorców, wiedząc, że przykuje to ich uwagę w negatywny, ale niegroźny sposób („w końcu to reklama, a nie słownik, można wytłumaczyć te wygłupy językowe”). Powtórzę raz jeszcze przykuje ich (naszą) uwagę, czy nie o to chodzi w reklamie?

Nostres - czyli co? kto? Człowiek, który się nie stresuje? W jakim to języku?
Nostres – czyli co? kto? Człowiek, który się nie stresuje? W jakim to języku?

 

20130813-122712.jpg

skoda amazing
Skoda przynajmniej tłumaczy angielskie słowa, ale za to ma własny słownik.

Niezły zestaw okropnych, polskich reklam mozna znaleźć na stronie gazeta.pl

1 thought on “Durne reklamy, czy durni odbiorcy”

  1. Trafne spostrzeżenie, też się zastanawiałem czy jestem traktowana jak głupia, ale może faktycznie to celowy trik do przyciagniecia uwagi, chociaz tak naprawde byloby dziwne. Nie wierze w rozmowy „oni sa megainteligentni, zrobmy z siebie glupkow, a to przyciagnie ich uwage, poprawia nas, a przy okazji rozpoczniemy dialog i marka bedzie zapamietana…

Dodaj komentarz