Facebook może zabić Twój biznes

Żyjemy w czasach, kiedy online możemy być cały czas i w każdym niemal miejscu na Ziemii. Portali społecznościowych, czy skrzynki mailowej nie musimy (choć powinniśmy) opuszczać nawet na biwaku, spływie, czy podczas wspinaczki. Na nikim nie robi wrażenia przekraczanie granic państw, bo Internet mobilny jest dostępny wszędzie. Wiele dyskusji przetoczyło się na temat bycia online i tików nerwowych wywoływanych brzdąknięciem smartfona. W tym wpisie chciałbym jednak nawiązać do ciemnej strony biznesu, którą wykreował facebook.

Urządzenia mobilne z których korzysta wielu z nas są zaprojektowane tak, by domyślnie powiadamiać nas o każdej aktywności, która powinna nas zainteresować. Ktoś się rozstał – pik, nowa fota z łapy – pik, kolejny film w subskrybowanym kanale – pik, współpracownik pisze że się nie wyrobi – pik. Od każdego z nas zależy w jakim stopniu chcemy być owładnięci tym całym ekosystemem powiadomień. I jest jeden ważny aspekt, o którym warto pomyśleć – w jakim stopniu chcemy być widoczni dla innych.

Kultura portali społecznościowych doprowadza do tego, że wśród znajomych mam wiele osób, na kontakcie z którymi mi zależy, choć jest to kontakt bierny. Ja czasem widzę co u nich, a oni co u mnie. Są to dziennikarze, dawni współpracownicy, ważniaki lub ciekawi ludzie poznani w przelocie. Nie akceptuję większości zaproszeń, ale ta grupa i tak jest dość spora. I czasami korzysta z niebezpiecznej funkcji facebooka, czyli zielonego światełka oznaczającego dostępność na chacie oraz opcji wyświetlania, że przeczytano wysłaną wiadomość. Otóż mnie może nie być i mogłem tej wiadomości nie przeczytać, a skoro nie zareagowałem to szansa na to jest spora. Mimo to, im pali się grunt pod nogami, toną trzymając się brzytwy, a przede wszystkim wiedzą (bo widzą), że ich unikam!

Przykład facebookowej nadreakcji:

Karol czy ja dobrze widzę ? od 14 nie odpowiadasz na to co piszę, olewasz temat, po czym wrzucasz jakieś info na FB jak gdyby nigdy nic ?

To a propos tego, że ktoś inny na fanpage, który wspólnie prowadziliśmy dodał link do artykułu swojego autorstwa.

generalnie podziwiam Twoje crowd podejście do biznesu ale niestety tak się bawić nie będziemy

temat uznajmy za zamknięty

trzymaj się!

Tak zakończyliśmy planowanie dość ciekawego produktu, który po stronie „zamykającej temat” przeciągnął się bardzo długo, ale nadal mógł trafić na rynek.

W podobnym tonie pisze jeden ze znajomych facebookowych:

fb

To nieco zabawne, że relacje na portalu społecznościowym mogą przynieść negatywne skutki nie tylko na niwie przyjacielskiej, ale też biznesowej. Wniosek mój jest jednak taki, że świadczy to o pewnym braku profesjonalizmu. Bo nawet jak jedna ze stron unika kontaktu, co także się zdarza, to na pewno zielona kropka nie powinna o tym rozstrzygać.

1 thought on “Facebook może zabić Twój biznes”

  1. Dobry artykuł i rzeczywiście tak jest. To, czego ludzie nie rozumieją, to że wiadomość z Facebooka mogła być np. odczytana na apce w telefonie w trakcie stania w kolejce w sklepie. Nie zdążymy odpowiedzieć, bo akurat przyszła nasza kolej, płacimy i wsiadamy do samochodu, by zdążyć na spotkanie, które trwa np. kilka godzin. I takich przykładów jest mnóstwo. A może przeczytaliśmy i chcieliśmy odpowiedzieć, ale zadzwonił telefon i następnie zdarzyło się mnóstwo innych rzeczy. Ja zauważam ogólnie taką tendencją, że owszem, Facebook staje się powoli nadrzędną formą komunikacji – coraz więcej osób używa go zamiast telefonu czy smsów, ale z drugiej strony, mało kto traktuje go na tyle poważnie, żeby np. powiedzieć „przepraszam, nie mogę rozmawiać” albo „przepraszam, odpowiem później) – wciąż jeszcze uważa się go trochę za taki „przerywnik” między innymi zajęciami.

Dodaj komentarz